piątek, 21 lutego 2014

Najmroczniejsze czeluście piekieł zarezerwowane są dla tych, którzy zdecydowali się na neutralność w dobie kryzysu moralnego.

Tak głosi pierwsza strona książki. Inferno. Kolejna z powieści Dana Browna, którą skończyłam czytać mniej więcej 2 godziny temu. Może moja ocena musi się jeszcze ugruntować, ale na "świeżo" muszę powiedzieć, że mam mieszane uczucia. Początek, rewelacyjny. Akcja rozwija się szybko, jest ciekawa, przewrotna. Bywają momenty zaskoczenia. Ale sam koniec wydaje mi się lekko niedopracowany. Jakby autor ścigał się z terminem nałożonym przez wydawcę.



Profesor Langdon musi rozwikłać kolejną zagadkę, zanim cała ludzkość zostanie dotknięta zarazą. Praktycznie przez całą fabułę spodziewamy się, że historia zatoczy koło i świat zostanie zdziesiątkowany przez chorobę na kształt czarnej śmierci.


Piekło - Botticelli
 Finał jest zaskakujący. Bynajmniej pozytywnie. Apetyt czytelnika nie zostaje zaspokojony, ponieważ wcześniejsze opisy i inspiracja Dantem sugerują bardziej krwawe i przerażające zakończenie. A tak mamy nagłe rozczarowanie spowolnieniem i złagodzeniem fabuły.
Poza tym, profesor Langdon, słynny wykładowca i specjalista w dziedzinie ikonografii nie ma zbyt wielu okazji do wykorzystania swojej wiedzy. W przeciwieństwie chociażby do "Zaginionego symbolu", w tej powieści tylko na początku mamy do czynienia z symbolami. Później jest już tylko interpretacja poematu Dantego i wersów stworzonych przez Bertranda Zobrista. A nie ukrywam, że na liczną symbolikę liczyłam najbardziej.



Trochę spoilerów, dla kogoś, kto nie czytał: ostatnia rozmowa Sienny z Elizabeth jest urocza i wzruszająca aż do przesady... i taka krótka. Ale moment, w którym nieznajomy FS-2080 okazuje się inną osobą, niż przypuszczałam na początku, powtórzone wspomnienia z pierwszego spotkania z głównym powodem zamieszania - jak najbardziej przypadły mi do gustu.

Ale to tylko tyle ujemnych stron. Rewelacyjna inspiracja "Piekłem", zapadające w pamięć cytaty i prawie 100 rozdziałów wciągającej fabuły, sprawia, że książka nie nudzi i bardzo przyjemnie się czyta. Brown zgrabnie wplatał opisy i fragmenty dzieła Dantego, stąd znajomość poematu nie jest konieczna. Chociaż zainspirowało mnie to w jakiś sposób do przeczytania.




W wielu recenzjach czytałam, że jest to powieść doskonałą, lecz absurdalna. Owszem. Ale zachęcam gorąco do stawienia czoła powieści z elementami sci-fi, przyozdobionymi zgrabnie dużą dawką historii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dzięki, że jesteś!