Cześć.
Jestem Kasia i mam sesję.
Nie ma to, jak miłe powitanie! Jestem marudą. Ale to straszną. OKROPNĄ! W tonie papierów szukam klawiatury. A! Mam Cię! Teraz mogę sobie zrobić milionową króciutką przerwę. Mogę ponarzekać.
No dobra. Nie będę. To nie poprawne. (Ale jakie odprężające.)
Może by coś o sobie? Jestem no-lifem, jak to się modnie mówi teraz. Ale mam tysiąc pomysłów na minutę. Właśnie założyłam bloga. Ciekawe jak długo to potrwa. Pewnie za miesiąc posty pokryje pajęczyna i kurz. Ale tak to bywa. Póki co zaczynam pisać. O czym? O czymś najprostszym, czyli o tym, co mnie otacza. Moja miejscowość, moje miasto, moja szkoła, moi znajomi, ludzie, których spotykam na ulicy, o wszystkim. O tym jak postrzegam rzeczywistość.
Jutro mam egzamin. Z filozofii. Nie ma nic gorszego niż filozofia.
A po co ten kamyczek jest kamyczkiem? Dlaczego koń nie jest hipopotamem? ( przypomniał mi się dowcip o hipopotamie, którym koleżanka uraczyła mnie na wykładzie... hihihi.) A gdybym ja była tym hipopotamem.. yyy.. już jestem w pewnym sensie. Nie, nie, nie.
A na półce obok leży moje Inferno... Moja książeczka, na którą czekałam miesiąc i nadal nie mogę jej przeczytać, bo SESJA!
Znowu zgubiłam telefon. We własnym domu...
-Chyba pora spać. - pomyślała Kasia.
-NIEEE!!! Nie ma spania - powiedziała filozofia.
I tak Kasia siedzi dalej i pisze bloga. Oj to nie tak, jak myślisz mój wyimaginowany czytelniku. Kasia po prostu zbiera siły do działania! Motywuje się!
Ciao moi przyjaciele! Do jutra.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dzięki, że jesteś!